Fandom

Scratchpad

Reviews

215,844pages on
this wiki
Add New Page
Discuss this page0 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Nie ma bata! Przebojowemu serialowi Zagubieni koniecznie musiała towarzyszyć oparta na nim gra. Nie obejdzie się bez wklepywania do komputera cyfr 4 8 15 16 23 42 ... Gdy zapowiedziano Lost: Via Domus, tytuł ten natychmiast wskoczył na moją listę najbardziej oczekiwanych tytułów. Powód jest prosty – jestem fanem serialu, więc nie mogłem przegapić egranizacji. Trzeba przyznać, że zapowiadała się smakowicie – trailer, kolejne screeny i informacje tylko rozbudzały apetyt. Wreszcie doszło do premiery – i jak wyszło? Ceny! Spadaaacie! Tu pierwszy plus (dla fanów) – za fabułę gry odpowiadają scenarzyści serialowi. Jest ona jednym z najmocniejszych punktów Drogi do domu. Wciąga i nie pozwala się od niej oderwać aż do samego końca. Wydarzenia rozgrywają się na przestrzeni sezonu 1 & 2 oraz lekko zahaczają o 3. Głównym bohaterem jest... nie, nikt z oryginalnej obsady. Specjalnie dla gry wymyślono postać Elliota Maslowa, fotoreportera, którego przyszłość skrywa paskudną tajemnicę, a który leci sobie feralnym samolotem nr 815 linii lotniczych Oceanic. Po rozmowie ze stewardessą Elliot rozgląda się po samolocie i nawiązuje kontakt z niemiłym, łysym panem, który wstaje z fotela i idzie w kierunku naszego bohatera. I tutaj dochodzi do katastrofy lotniczej, a Maslow budzi się gdzieś w dżungli. I nic nie pamięta. Ten niedobry Niemiec Alzheimer A naszym celem jest przywrócenie mu pamięci. ...jak mogłem zdradzić jego nazwisko?! Toż to przecież ujawnione zostało już dawno temu, weźcie pierwszą lepszą z brzegu zapowiedź! Bo też nie to jest istotne – a to, co wydarzyło się w przeszłości. Wyspa daje Elliotowi szansę na odkupienie win, nie trafił na nią bez powodu. Gatunkowo tytuł można sklasyfikować jako przygodówkę z elementami gier akcji – taki miszmasz. Łazimy po wyspie, gadamy z postaciami, zbieramy przedmioty, którymi możemy handlować bądź ich użyć i rozwiązujemy najróżniejsze zagadki, co by posunąć fabułę do przodu – tak wygląda rozgrywka. Oczywiście upraszczam, gra jest bardziej skomplikowana. Tutaj muszę pochwalić twórców za to, że oddali w 100% klimat serialu. Nie wiem, jak oni to zrobili, ale atmosfera jest niesamowita, czujemy się jak podczas oglądania nowego odcinka Lost. To kolejna po fabule bardzo mocna strona gry. Niestety, jeśli mowa o opowieści, to muszę zganić scenarzystów – gra jest maksymalnie liniowa i prowadzi nas jak po sznurku. Nie możemy zboczyć z trasy, nie ma żadnych zadań pobocznych, Kormacze nie miał racji, bo w dżungli da się jednak zgubić, lokacje, gdy nie będą już potrzebne znikają i nie wracamy do nich nigdy więcej... Nawet broń możemy wyciągnąć i zrobić z niej użytek jedynie w określonych momentach! Inaczej gra nam nie pozwoli i wyświetli na ekranie odpowiednią ikonkę. Hm. Previously on Lost Jednym z mechanizmów budujących serialowy klimat jest konstrukcja gry – podzielona jest na 7 odcinków zaczynających się od hitchcockowego trzęsienia ziemi, a kończy cliffhangerem, pozostawiającym nas w niepewności (na szczęście tylko na czas loadingu) i każącym nam niecierpliwie czekać na ciąg dalszy. Każdy kolejny ‘’odcinek” zaczyna się od przypomnienia najważniejszych wydarzeń, podobnie jest w przypadku wczytywania gry (save jest tylko w określonych momentach, co niekiedy denerwuje – ale generalnie gra zapisuje się często i w dobrych momentach). Nie można skrótu przerwać, co też może wpienić. Ważniejszy od tego jest inny element, a mianowicie flashbacki, które w serialu były źródłem informacji o głównych bohaterach oraz pokazywały ich grzechy, których szansę odkupienia daje im Wyspa. Nie mogło się obyć bez nich i tutaj - są bardzo sprawnie zrealizowane. Jako że Maslow jest fotografem, będziemy musieli „ostrzeliwać się” z aparatu. Najpierw widzimy podartą na strzępy fotografię, po czym musimy zrobić właśnie takie zdjęcie – Elliot cały czas daje nam wskazówki, co jest nie tak. Gdy wreszcie trafimy z fotką możemy połazić sobie po danej lokacji i co nieco powspominać. Będzie to potrzebne, bo raz że Jack, Sayid i Sawyer nie ufają człowiekowi, który nie potrafi wskazać swojego nazwiska na liście pasażerów, a dwa – ukazuje mu się postać pewnej rudej kobiety. Tylko czemu? Ha, no proste! Nasz podopieczny najwyraźniej wdepnął sobie wcześniej w niezłe g... uano. Mind fuck Gra sprawia wrażenie polepionej z kilku powtarzających się elementów – rzadko zdarza się jakieś odstępstwo od reguły. Na plaży spotkamy znanych ze srebrnego ekranu rozbitków i będziemy mogli zamienić z nimi kilka słów. Tak, to dobre określenie, bo niestety rozmowa wygląda następująco: pytanie – odpowiedź, pytanie – odpowiedź (i to ledwie jedno zdanie), bye-bye – buzi buzi, cmok cmok na pożegnanie, ew. możemy pohandlować. Handel to całkiem fajny motyw – zbieramy owoce i butelki z wodą czy inne batoniki, które następnie możemy wymienić na pochodnie, lampę, a nawet i gnata. Co jeszcze? W dżungli przyjdzie nam kilka razy unikać słynnego potwora – czarnego dymu. Chodzimy wtedy od znacznika (skała, część samolotu i inne takie) do znacznika, w razie potrzeby dając nura w bambusy i czekając, aż zagrożenie minie. Zdarzają się także etapy w jaskini, gdzie trzeba używać pochodni i rozświetlać sobie drogę, co by nie wpaść w jakąś przepaść i żeby nas ciemność nie zeżarła (serio! jakaś drapieżna chyba jest, bo jeśli Elliot postoi dłużej w ciemnościach niczym Edward Carnby sam w mroku, to w jakiś tajemniczy sposób umiera). Musimy uważać na też naloty nietoperzy i wodę, co by nam pochodni nie zniszczyła. Inne zagadki obejmują rozwiązywanie durnych testów IQ Dharmy czy zabawę z bezpiecznikami. Elektryka prąd nie tyka, jak to mówią – napotkamy na kilka tablic rozdzielczych, gdzie musimy do wszystkich wskazanych miejsc doprowadzić prąd pod odpowiednim napięciem. Bezpieczników mamy trzy rodzaje i jak można się domyślić, nie będzie to wcale takie proste. Tego typu zagadki potrafią zatrzymać na dłużej. O konieczności wpisywania znanego wszystkim maniakom Zagubionych ciągu cyfr nie wypada nawet wspominać. Weźmiemy też udział w dwóch biegach z przeszkodami... i to w sumie wszystko. Naturalnie pojawi się jeszcze kilka innych urozmaiceń, ale generalnie rozgrywka dość szybko robi się powtarzalna. I looked in the eyes of the island, and what I saw was beautiful Te niedogodności zrekompensowane zostaną przez piękne widoki, jakimi będą karmione nasze oczęta. Silnik graficzny YETI znany z Advanced Warfightera nie tyle daje radę, co po prostu zachwyca generowanymi przez siebie obrazkami (szczególnie dżungla wygląda super). Podobnie jest z oprawą dźwiękową – głosy i gra aktorska jest świetna, a muzyka wyjęta wprost z serialu. Ale i tutaj mam kilka zastrzeżeń. Serdecznie nie znoszę, gdy głosy postaci są podrabiane, a tak się akurat tutaj składa, że większość ze znanych postaci nie przemawia głosami prawdziwych aktorów. Jack, Sayid czy Kate brzmią jeszcze znośnie, ale już Sawyer czy Charlie brzmią kiepsko. Na szczęście w roli Innych i niektórych postaci pobocznych usłyszymy ich odtwórców z planu serialu, ale też nie zawsze. Do tego trzeba dodać fakt, że modele postaci nie zawsze trzymają ogólny wysoki poziom (np. Sawyer czy Michael, który wygląda dziwacznie). You’re about to leave in pieces! Jaki będzie werdykt? Z jednej strony gra zachwyca oprawą, fabułą, grywalnością i wysokim poziomem wykonania, a z drugiej jest liniowa jak cholera i szybko robi się powtarzalna. Nie wykorzystano również należycie potencjału niektórych elementów – np. handlu czy szczególnie rozmów – obecnie są kiepskie, a można było tutaj wstawić pogadankę o przeszłości czy wydarzeniach rozgrywających się na Wyspie (znaczy się dużo więcej, niż jest w grze). Niestety twórcy popełnili wg mnie straszny grzech – tytuł jest przeznaczony dla fanów i ludzi, którzy orientują się w fabule. Kolejne postacie i lokacje pojawiają się w zasadzie tak ni z gruchy, ni z pietruchy, co zdezorientuje tych, co chcieliby zobaczyć, z czym owych Zagubionych się je. Po recenzjach, które nie były szczególnie pochlebne dla Via Domus spodziewałem się raczej średniaka, ale miło się rozczarowałem. Gra naprawdę daje radę i wciąga, w czym swój udział mają historia Elliota i (na pewno w dużej mierze) fakt, że jestem fanem serialu. Natomiast grałem jeszcze z inną osobą, która nie podzielała moich zachwytów (mimo to też wytrwała do końca ;)). Ja wystawię ocenę 8 i polecę ją wszystkim maniakom, natomiast jeśli nie widziałeś wcześniej Lostów, spokojnie odejmij 1-1,5 pkt, a jeśli nie masz zamiaru i ochoty na obejrzenie przynajmniej dwóch pierwszych sezonów – najlepiej w ogóle nie tykaj.

Also on Fandom

Random wikia